Artykuły » Nauka jazdy - kiedy zacząć
Minimalny wiek dziecka, w którym może zacząć stawiać pierwsze kroki na nartach to 4 lata. Dopiero dzieci w wieku 4 lat mają odpowiednio rozwinięty aparat słuchu, kości stawy, które pozwalają na rozpoczęcie szkoleń narciarskich. Największy problem stanowi rozwój psychomotoryczny, przed wszystkim umiejętność koordynacji ruchów różnych części ciała, zwłaszcza w tak nietypowej dla dziecka sytuacji, jak stała obecność przedmiotów o dużych gabarytach (narty i buty) w sztywny sposób powiązanych z ciałem. Czasami jednak, zdarzają się dzieci, które już w wieku 3 lat, po paru godzinach oswajania się ze sprzętem potrafią rozpocząć naukę na najłagodniejszych stokach. Nawet jednak i w takiej sytuacji – kiedy nasze dziecko okazuje się geniuszem i wieku 3 lat nie ma zahamowań psychicznych oraz szybko pokonuje pierwsze bariery fizyczne, najlepiej wstrzymać się z rozpoczęciem prawdziwej nauki do ukończenia 4 roku życia. Głównym zagrożeniem dla dziecka młodszego jest niedostateczny rozwój stawów, a konkretnie ich podatność na mikro-urazy, niewidoczne i niekoniecznie dające się we znaki, ale mogące negatywnie wpływać na stan zdrowia dziecka w przyszłości. Płeć w tym przypadku nie ma znaczenia. W tym miejscu należy jednak zrobić drobne zastrzeżenie. Kiedy mówimy o wieku 4 lat, jako granicznym dla rozpoczęcia nuki jazdy, nie mamy na myśli tego, że dziecko nie może oswajać się z nartami wcześniej. Jeżeli dziecko w wieku 3 lat wykazuje zainteresowanie sportem uprawianym przez rodziców czy starsze rodzeństwo, jak najbardziej warto wypożyczyć najprostsze i najmniejsze narty i jak najlepiej dopasowane buty i umożliwić dziecku najpierw przemieszczanie się po płaskim terenie a następnie (o ile wykazuje chęci) zjazd z najłagodniej nachylonych stoków, tzw. oślich łączek. Taki krótkotrwały i ograniczony kontakt ze śniegiem nie doprowadzi do wyeksploatowania stawów, a jednocześnie dziecko oswoi się ze sprzętem i będzie miało szansę „złapać bakcyla” obserwując inne dzieci i rodziców. Nie należy jednak rozpoczynać regularnej nauki na dłuższych, bardziej stromych stokach i w większym wymiarze czasowym. Należy mieć świadomość, że różnica pomiędzy „oślą łączką” a trasą niebieską (najłatwiejszą) jest wbrew pozorom ogromna, a ta druga jest dla najmłodszego, początkującego dziecka prawdziwą stromizną. Na koniec można dodać, że szalenie istotne jest przestrzeganie zasady „nic na siłę”. Jeżeli dzieciak postawiony na nartach po raz pierwszy nie ma ochoty, mimo swoich wcześniejszych deklaracji, na zabawę w nartach, choćby i na płaskim terenie, wywieranie na niego presji będzie niemal zawsze antyskuteczne i może mieć bardzo negatywne skutki psychologiczne.
Przyjrzyjmy się z kolei dzieciom, których rozwój umożliwia już rozpoczęcie regularnej nauki. Pod kątem psychologicznym dzieci osiągają zwykle ten etap pomiędzy 4 a 5 (ukończonym) rokiem życia. To, czy pierwsze kroki będą łatwe czy też okażą się droga prze mękę (szybkie zniechęcanie się, gwałtowne emocje) zależy przede wszystkim od indywidualnych cech psychologicznych. Nie oznacza to jednak, że dorośli nie mogą pomóc w przejściu tego najtrudniejszego etapu, zanim jeszcze panowanie nad nartami zapewni dziecku radość. Dla dzieci wrażliwych na zimno, trudne warunki atmosferyczne – wiatr, zła widoczność, silny mróz –będą z pewnością czynnikami zniechęcającymi, dlatego, jeżeli to możliwe, warto zadbać aby naukę rozpoczynać w co najmniej umiarkowanych warunkach pogodowych. Jeżeli nie jest to możliwe, należy zapewnić częste przerwy (nawet co 20 min.), dające szansę na ogrzanie się dziecka. Niekiedy rodzice bywają dobrymi nauczycielami pierwszych kroków, ale dzieje się tak tylko wtedy, kiedy będąc dobrymi narciarzami i autorytetami dla dziecka – są jednocześnie bardzo cierpliwi. Ten ostatni warunek, wbrew pozorom nie jest taki prosty do spełnienia, gdyż często postępy własnego dziecka (lub ich brak), jego nastawienie do nauki, wytrzymałość itd. oceniamy bardzo osobiście i ambicjonalnie, patrząc z perspektywy osoby dorosłej, dla której jedną z największych wartości jest zachowanie konsekwencji przy nauce. Na spokojnie patrząc, każdy z nas nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem tego, że dziecko nie myśli w podobny sposób: „teraz jest trudno, nie wychodzi, ale muszę się starać i wkrótce będzie dobrze”, ale kiedy w grę wchodzą ambicje dydaktyczne taty – bywa różnie.
Komentarze:
ponad 374 dni temu administrator napisał: